Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 maja 2009

5 lat Diabła Tasmańskiego


Dzisiaj nasze diablątko kończy 5 lat - 5 lat nieustannego reformowania - Tasia od pierwszych dni zasłużyła na swoje imię ;-) Na dzieńdobry pozbawiła nas prądu demontując gniazdko elektryczne od którego zasilany był cały sprzęt! Z perspektywy czasu okazuje się, że jej niecne uczynki nadały pozytywny obrót kwestii urządzenia mieszkania ;-) Już nie ma gniazdek przy podłodze, żadne kable się nie walają pod stołem, no i nie ma opcji wejścia na parapet. Choć po tych 5 latach jest o niebo (diabeł w niebie?) lepiej, to Tasmania nadal w pełni zasługuje na swe imię - charakterku się nie pozbyła i pewnych rzeczy nie da sobie przetłumaczyć, jak robienia zapasów pod łóżkiem, czy włamywania do szafy... Co prawda przez te 5 lat naprawdę się zreformowała, tak że mozna ją przytulic do twarzy (nie dziurkuje warg i nosa) oraz karmic z ręki (nie przegryza już palców), to nadal potrafi nieźle dziabnąć szczególnie podczas sprzątania podłogi - ma być brudno i basta!
Nie można nie pochwalić Tasi za obronę domicylu - nie chowa się jak Dyzio tylko dzielnie atakuje (szczególnie kobiety) a i o łupach nie zapomina - nie przepuści okazji do zrabowania chusteczek z torebki lub plecaka ;-) Niestety z podobnych względów nie możemy dłużej gościć frecich samiczek - tych nie toleruje śmiertelnie i po barbarzyńsku usiłuje eksterminować :-( Raz tylko zdarzył sie cud - rok temu próbowała matkować 2 miesięcznej Mufce a po jej wyjeździe bardzo posmutniała...
Wiele by można jeszcze napisać co Tasmania zbroiła przez całe swoje diable życie, ale to (mamy nadzieję) dopiero za rok - a przez ten czas niech nam żyje zdrowo i daje przykład innym fretkom jak trzymać dobrą forme pomimo dojrzałego wieku ;-) 100 lat Tasiu!
PS. Dzisiaj 5 lat konczy również liczne rodzeństwo Tasi - dzieci Dziabąga i Nutki :-) Niestety niektórzy juz odeszli (Albert), inni maja się całkiem dobrze (Crazy), a o większości nic nie wiemy, niemniej jednak wszystkich ściskamy + czochramy urodzinowo i życzymy 100 lat w zdrowiu i frecim szaleństwie :-)

niedziela, 3 maja 2009

6 lat temu urodził się Dziabąg!!!

Dziabąg, 6-latek

Moi Drodzy!
Wznosicie za mnie toast, jakże mnie to raduje!!!
Opowiem Wam trochę o moim życiu!

W maju 2003 urodziłem się - na jakieś fermie lub innym mało przyjemnym miejscu...

Od czerwca mieszkałem - w sklepie zoologicznym (na szczęście dbali tam o mnie)
W lipcu odwiedziła mnie jakaś miła pani i bardzo dużo głaskała...a ja ani razu nie ugryzłem!!!
We wrześniu, co najpierw co kilka dni, potem codziennie przychodziła znowu ta miła pani, z jakimś strasznie miłym panem - bawili się ze mną i mówili, że chyba czeka mnie przeprowadzka...
4 października 2003, w czwartek wieczorem - przywieźli transporterek, wzięli mnie na ręce, kupili puszkę Claudersa... i zobaczyłem wielki świat! jechałem tramwajem (schowałem się do plecaka) i wszedłem do domu, nowego miejsca, pełnego nowych zapachów, których się trochę bałem, więc zamieszkałem na czas jakiś za wielkim łóżkiem...
... przez 5,5 roku wydarzeń było bez liku - przemeblowania, remonty, a co najważniejsze - randki i rodziły się moje dzieciaczki, potem wnuki, prawnuki... zamieszkali ze mną moja córcia Tasia i przyszywany synek Dyzio! Jak mi z nimi dobrze!
Od 1,5 miewam problemy ze zdrowiem, ale konieckońców biorę się w garść i zdrowieję! Pół roku temu przeszedłem bbb poważną operację, serducho jest pod kontrolą, a to, że w nóżkach wróci władza bbb mocno wierzę!!!
...6 lat minęło jak jeden dzień...